Młodzieżowcy mają za sobą Karpacki Wyścig Kurierów

Maj rozpoczęty czterema miejscami w pierwszej dziesiątce
4 maja 2018
Kaczmarek trzeci w elicie, Konieczny najlepszy wśród orlików!
7 maja 2018

Młodzieżowa część Teamu Hurom przełom kwietnia i maja spędziła na 35. Karpackim Wyścigu Kurierów. To rywalizacja, na którą przyjeżdżają najlepsze zespoły do lat 23 z całej Europy. Podczas sześciu dni zmagań odbyło się aż siedem etapów. Naszą drużynę reprezentowali Stanisław Aniołkowski, Dawid Kloc, Mikołaj Konieczny oraz Mateusz Manowski.

Tegoroczna edycja wyścigu rozpoczęła się na Węgrzech. Tam 28 kwietnia odbył się 150-kilometrowy płaski etap z Veszpremu do Papy. Na czele kręciła trzyosobowa grupa, która dojechała już do mety. Z niej finisz wygrał Joep Steinbusch (WPGA). Pięćset metrów przed metą w głównej grupie doszło do kraksy, która na szczęście nie dotyczyła naszych zawodników. Ostatecznie peleton finiszował 24 sekundy za zwycięzcą. W nim trzeci był Stanisław Aniołkowski, co dało szóste miejsce na etapie i dziesiąte w klasyfikacji generalnej.

Drugi dzień rywalizacji składał się z dwóch półetapów. Część 2a to 72-kilometrowa przeprawa ze słowackiej Trsteny do polskiej Jabłonki. Tym razem peleton dojechał do mety razem. Wygrał Marokańczyk Ahmed Galdoune z ekipy Delio Gallina. Etap 2b prowadził z Jabłonki do Oświęcimia i liczył 106 kilometrów. Do pokonania po drodze były między innymi przełęcze Krowianki i Przysłop. Z przodu znalazła się dwunastoosobowa grupa. Uciekinierzy utrzymywali przewagę na poziomie 1 minuty i 30 sekund. Próba skasowania odjazdu nie mogła być jednak skuteczna, gdyż peleton został zatrzymany na przejeździe kolejowym. Sędziowie uznali, że nie powinno być neutralizacji i różnica wzrosła do czterech minut. Ostatecznie prowadząca grupka zachowała na mecie dwie minuty przewagi. Wygrał Sven Burger z WPGA. Stanisław Aniołkowski w finiszu z głównej grupy zajął czwarte miejsce, co przełożyło się na szesnastą pozycję w klasyfikacji etapu. Z wyścigu wycofali się Dawid Kloc i Mikołaj Konieczny.

Ostatni dzień kwietnia miał upłynąć pod znakiem 133-kilometrowego odcinka z polskiej Niedzicy do słowackiego Popradu. Organizatorzy wyścigu postanowili jednak dwa dni przed zamienić ten etap na 2,5-kilometrową czasówkę pod górę w Starym Smokovcu. Droga na Hrebeniok miała średnio około 10% nachylenia. Trasę najlepiej pokonał Massimo Orlandi (CT Friuli).

Maj orlicy rozpoczęli od słowackiego etapu dookoła Starej Lubovnej o długości 154 kilometrów. Kolarzy czekał bardzo wymagający odcinek z podjazdami Toporecke Sedlo i Stranany pokonywanymi aż trzykrotnie. Do przodu ruszyła trzyosobowa ucieczka. Nie brakowało kontratakujących zawodników, których próby nie przynosiły jednak oczekiwanego efektu. Prowadząca trójka osiągnęła prawie siedem minut przewagi. Po pokonaniu połowy dystansu różnica zaczęła maleć, jednak ponownie to odjazd dojechał jako pierwszy do mety. W głównej grupie Stanisław Aniołkowski finiszował jako czwarty, dzięki czemu zajął siódme miejsce.

Przedostatnią częścią była 119-kilometrowa trasa ze Szczawnicy do Nowego Sącza. Przez kilkadziesiąt kilometrów główna grupa jechała razem, a każda próba odjazdu była likwidowana. Dopiero po trzeciej górskiej premii w Przydonicy peleton pękł na dwie części. Ostatecznie do Nowego Sącza samotnie wjechał Timo de Jong (Destil – Parkhotel), a przed ostatnim etapem klasyfikacji generalnej przewodził Sjoerd Bax (Delta).

35. edycja Karpackiego Wyścigu Kurierów kończyła się w Święto Konstytucji 3 maja. Wtedy rozegrano 170-kilometowy etap rozpoczynający się w Tuchowie, a kończący w Tarnowie. Podczas niego peleton miał do pokonania aż siedem górskich premii. Na samym początku zaatakowało dziesięciu kolarzy. Po udanym kontrataku ucieczka liczyła jedenaście osób. Na podjazdach wszystko zaczęło się dzielić. Zarówno odjazd jak i główna grupa pękały na mniejsze części. Pierwsi kolarze z głównej grupy zaczęli doganiać uciekinierów. Ostatecznie do Tarnowa jako pierwsza dojechała ośmioosobowa grupka, z której najlepszy był Mattia Bais (CT Friuli). Znalazł się w niej również zwycięzca klasyfikacji generalnej Filip Maciejuk (rep. Polski). Na metę Karpackiego Wyścigu Kurierów dojechało 70 kolarzy. Ten ciężki tydzień “przetrwało” dwóch naszych zawodników. Stanisław Aniołkowski w klasyfikacji generalnej zajął 49. miejsce, a Mateusz Manowski był 59.

Swój udział w tegorocznej edycji Karpackiego Wyścigu Kurierów ocenił nasz Mateusz Manowski. 19-latek wypowiedział się o tym wyścigu w taki oto sposób:

Na Karpacki Wyścig Kurierów jechałem z nadziejami na dobry wynik. Pod względem przygotowań do tego startu byłem w dobrej formie, lecz nie udało mi się utrzymać odpowiedniej wagi startowej. Jak się później okazało, była ona kluczowa, aby walczyć na krótkich, ale bardzo sztywnych podjazdach. Już od pierwszego etapu, który był stosunkowo płaski szedł gaz, który był spowodowany bardzo dużą liczbą skoków i ucieczek. W drugim dniu odbyły się dwa półetapy. Pierwszy z nich to kolejny szybki etap z podjazdem na rundzie. Mimo to tym razem peleton wraz ze mną dojechał do mety. Drugi z nich był bardziej wymagający, ponieważ na trasie czekały trzy podjazdy. Od startu drużyny z Holandii zaczęły narzucać bardzo mocne tempo. Po drugiej górskiej premii czekała na nas niemiła niespodzianka w postaci zamkniętego przejazdu kolejowego, który zatrzymał peleton. Kolejne kilometry to pogoń peletonu za ucieczką, której niestety już nie dało się dogonić. Trzeci etap to czasówka pod górę, która wyszła mi po prostu kiepsko. Długi i ciężki czwarty etap zakończyłem jako zamieszany w kraksę na ostatnich kilometrach. Na szczęście skończyło się jedynie na siniaku i odbitym blacie na łydce. W ostatnich dniach chciałem powalczyć o etap, próbując zabrać się w odjazdy. Trudy wyścigu dały jednak o sobie znać, przez co nie potrafiłem zaatakować w odpowiednim czasie. Myślę, że doświadczenie, które zdobyłem podczas tego wyścigu, zaprocentuje w przyszłości, a popełniane przeze mnie błędy już nigdy nie będą się powtarzały.

X