Tydzień w zachodniej części kraju zakończony

Czas na kolejny polski wyścig – 26. Bałtyk-Karkonosze Tour!
15 maja 2018
Po przerwie czas na XIII edycję Szlakiem Walk majora Hubala
31 maja 2018

Od 15 do 20 maja nasi kolarze brali udział w 26. edycji Bałtyk-Karkonosze Tour. W tym roku wyścig znad Morza Bałtyckiego w Karkonosze liczył pięć etapów i prolog w postaci kryterium. W barwach Teamu Hurom startowali Stanisław Aniołkowski, Andrzej Bartkiewicz, Jakub Kaczmarek, Eryk Latoń, Mateusz Manowski, Emanuel Piaskowy i Kamil Zieliński.

Na początek sześciodniowej rywalizacji w Kołobrzegu rozegrano prolog. Po czterech rundach eliminacyjnych do finału dostało się 24 zawodników z największą liczbą punktów. W nim najlepszy był Mateusz Komar (Voster). Kamil Zieliński w końcowej rozgrywce zajął trzynastą lokatę.

Z Kołobrzegu kolarze ruszyli również na trasę pierwszego etapu. Metę 173-kilometrowego odcinka zaplanowano w Trzciance. Profil wskazywałby na sprinterski finisz z głównej grupy, jednak było nieco inaczej. Do przodu na początku ruszyło czterech uciekinierów. Udało im się osiągnąć prawie cztery minuty przewagi nad peletonem. Przewaga odjazdu wraz z upływem kilometrów topniała, jednak udało im się dojechać do mety. Na dosyć krętych rundach kończących etap najlepszy okazał się Fabian Schormair (Lotto – Kern Haus) i to on został pierwszym liderem klasyfikacji generalnej tegorocznej edycji. Główna grupa przyjechała 21 sekund za zwycięzcą.

Dzień później peleton rywalizował dookoła Zbąszynka. Druga 121-kilometrowa część rozpoczynała się i kończyła w tej właśnie miejscowości. Trasa naszpikowana była lotnymi premiami, więc nie pozwolono w tym dniu nikomu uciec. Krótki sprinterski odcinek zakończył się finiszem z głównej grupy. W nim Eryk Latoń zajął ósme miejsce. Wygrał Jeremy Lendowski (Triebwerk-Energy).

W piątek na zawodników uczestniczących w tegorocznym ściganiu czekały pierwsze góry. Start odbył się pięcioma miejskimi rundami w Kożuchowie, skąd kolarze wyruszyli w stronę Kowar. W końcówce zaplanowane były dwie górskie premie – Przełęcz Kapela oraz Jasiowa Dolina. Końcówka 165-kilometrowego etapu również była lekko pod górę. Dynamiczny początek, wiatr oraz brukowana nawierzchnia spowodowały podzielenie peletonu na kilka części. Za pierwszą grupą został m.in. lider klasyfikacji generalnej Schormair. Po kilkudziesięciu kilometrach odjechać udało się czterem zawodnikom. Niedługo potem do przodu ruszył również kontratak, w którym znalazł się Eryk Latoń. Współpraca nie układała się jednak zbyt dobrze i ucieczkę z niego doścignął jedynie Philipp Walsleben (P&S Thuringen). Pozostali wrócili do peletonu. Na zjeździe z Kapeli dosyć groźnie upadł Kuba Kaczmarek. Problemy z barkiem zmusiły go do wycofania się z dalszej jazdy. Z przodu samotnego ataku dokonał kontratakujący Walsleben. Jego próba się powiodła i to on został zwycięzcą etapu w Kowarach oraz nowym liderem generalki. W samej końcówce również doszło do kraksy na niezabezpieczonej wysepce. W głównej grupie przyjechali Piaskowy, Zieliński oraz Aniołkowski.

Przedostatnim etapem była tradycyjna jazda indywidualna na czas z Kowar na Przełęcz Okraj o długości 11,6 kilometra. Tym razem najlepiej na niej poradził sobie Mateusz Taciak (CCC) wykręcając czas 24’33”. Najlepszym z naszych zawodników okazał się Emanuel Piaskowy, który pokonał trasę w czasie 26’41”, co dało 25. miejsce na etapie i 24. w klasyfikacji generalnej.

O wynikach tegorocznej edycji rozstrzygała 121-kilometrowa trasa naszpikowana siedmioma podjazdami. Peleton miał startować z Piechowic o godzinie dwunastej, a następnie pokonać trzy krótkie rundy z lotną premią. Później zaplanowane było czterokrotne pokonywanie Sosnówki i trzykrotna wspinaczka pod Michałowice. Już na samym początku doszło do pomyłki i okrążenia po Piechowicach zostały anulowane. Podczas pierwszej wspinaczki w Sosnówce dwa razy ataku próbował Emanuel Piaskowy. Obie próby zostały skasowane przez dyktujące tempo CCC. Drugi podjazd zakończył się podzieleniem peletonu. Na czele została grupa 26 zawodników. Kolejna wspinaczka przyniosła wyklarowanie się sześcioosobowej grupki z liderem wyścigu. Jak się później okazało, był to odjazd po zwycięstwo. Kolejne górskie premie kończyły się następnymi przetasowaniami jednak kolumnę bez zmian prowadziło kilku zawodników. Na ostatniej rundzie w Michałowicach ucieczki spróbował Taciak z CCC. Na metę w Piechowicach dojechał 48 sekund przed drugim Stachowiakiem (Voster) i 51 sekund przed trzecim Manakovem (Marathon-Tula) oraz liderem klasyfikacji generalnej. Tym samym Philipp Walsleben (P&S Thuringen) uratował swoją przewagę z trzeciego etapu i został zwycięzcą 26. Bałtyk-Karkonosze Tour. Emanuel Piaskowy zakończył wyścig ukończony przez 68 kolarzy na 26. miejscu.

X

FreshMail.pl